22-letni Szmulik, który dostał wczoraj w Warszawie smichę, czyli upoważnienie do tego, by zostać rabinem, podobnie jak pozostali absolwenci szkoły nie pochodzi z Polski, choć ma polskie korzenie. Z dyplomem naszej jesziwy musi teraz znaleźć gminę, która zechce go zatrudnić. "Chcę zostać rabinem śpiewającym, ta specjalna funkcja nazywa się hazan" - mówi DZIENNIKOWI.
O tak, to kamień milowy dla społeczności żydowskiej. Uruchomienie jesziwy w Warszawie i jej pierwszy rocznik absolwentów to świadectwo odbudowania łańcucha historii Żydów, przerwanego przez nazistów i Holocaust. Przecież Polska tradycyjnie była najsilniejszym ośrodkiem kształcenia rabinów. Teraz możemy do tej tradycji wracać.
To niezwykle ważny symbol. Dla Żydów rabin to nauczyciel, prezydent, premier, sędzia i prokurator w jednej osobie. Jeżeli tutaj się wyształcił, to lepiej zrozumie tutejsze potrzeby i lepiej pomoże odbudowywać polską diasporę.
To także powrót do korzeni. Polska niegdyś słynęła ze świetnie wykształconych rabinów.
To zależy też od tego, czy znajdą tu pracę, ale kilku z nich zgłasza taką ochotę.
Bardzo bym sobie tego życzył. Nie tylko warszawska jesziwa, ale także szkoły w Izraelu są dla nich otwarte.
Odbudowa polskiej diaspory to długi i powolny proces. Ale rzeczywiście już widać, że przynosi efekty.
Liczę na to, że za kilka lat będzie więcej nie tylko rabinów z Polski, ale i polskich gmin, które ich zatrudniają.
*rabin Szalom Ber Stambler, dyrektor Chabad Lubawitch w Polsce
**Szewach Weiss, były ambasador Izraela w Polsce
***David Peleg, ambasador Izraela w Polsce