Dziennik Gazeta Prawana logo

Abp Muszyński: SB mnie zarejestrowała

15 października 2008, 00:38
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Metropolita gnieźnieński ujawnił, że SB zarejestrowała go w 1984 roku jako tajnego współpracownika. Abp Henryk Muszyński zapewnia jednak, że nigdy nie współpracował z bezpieką. Czy ujawnienie teraz tego faktu ma związek ze spodziewanym objęciem przez niego funkcji prymasa Polski w grudniu przyszłego roku? Wyjaśnia to w rozmowie z DZIENNIKIEM.


Czekałem na definitywną odpowiedź z Instytutu Pamięci Narodowej na mój wniosek z 2005 r. o przyznanie mi statusu pokrzywdzonego. Otrzymałem ją dopiero 22 sierpnia tego roku. IPN nie odmawia mi tego statusu, ale też go nie nadał (po zmianie prawa od marca 2007 r. IPN nie może nadawać statusu pokrzywdzonego - red.). Zostałem poinformowany, że nie przysługuje mi prawo wglądu w moje dokumenty, bo jeśli ktoś jest zarejestrowany jako TW, to nie może mieć do nich dostępu. Ja w tej sprawie nie mam nic do ukrycia. Sprawa wyszła na jaw przy okazji wywiadu dotyczącego prymasostwa i planowanego zjazdu gnieźnieńskiego. Gdy dziennikarz spytał o sprawy lustracji i tego, co znajduje się w aktach SB na mój temat, po prostu odpowiedziałem, bo miałem w nie wgląd przy okazji prac Kościelnej Komisji Historycznej. Wcześniej o tym nie mówiłem, bo czekałem na odpowiedź z IPN.


Gdy starałem się o paszport, zawsze rozmowy ze mną prowadził ten sam urzędnik. Raz dał mi swoją wizytówkę, ale nigdy z niej nie skorzystałem. Gdy dowiedziałem się o tej rejestracji, postanowiłem go odnaleźć, bo tylko on mógł to sprostować. Pod adresem z wizytówki nie było go. Przedstawiłem się jednak i poprosiłem o pomoc w znalezieniu tego człowieka. Po jakimś czasie dostałem odpowiedź, że się ze mną spotka i bez oporu zgodził się przekazać mi takie oświadczenie.


Ja nie jestem od rozliczania krzywd. Jest tyle wyrządzonego zła i niesprawiedliwości. On mógł mi teraz odmówić, a jednak zgodził się napisać to oświadczenie. Traktuję relację z nim na płaszczyźnie ludzkiej, a nie prawnej.


Chcę wyraźnie powiedzieć, że absolutnie nie planowałem ujawnienia tej sprawy teraz, nie ma to też żadnego związku z powrotem funkcji prymasa do Gniezna. Od początku nic nie chciałem ukrywać i uważałem, że trzeba to wszystko ujawnić, czekałem tylko na odpowiedź z IPN. Dla mnie to kwestia uczciwości wobec tych wszystkich, którzy darzą mnie zaufaniem. Ten wywiad dał mi ku temu okazję.


Te dokumenty nie są tajne, mogą się z nimi zapoznać osoby, których one dotyczą. To jest ich indywidualna decyzja, co z tą wiedzą zrobią. Od początku byłem przekonany, że nie ma innej drogi. Byłem to winny moim wiernym, u których mam kredyt zaufania, i to mnie zobowiązuje do powiedzenia prawdy bardziej niż wszystkie inne względy.

jest metropolitą gnieźnieńskim, 19 grudnia 2009 r. ma objąć funkcję prymasa Polski

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj