Prom na rzece Dunajec cumował właśnie do brzegu w pobliżu miejscowości Siedliszowice (Małopolskie), gdy przewożony nim polonez wypadł do wody. W środku siedziało dwoje pasażerów, ale na szczęście skończyło się na strachu - nikomu nic się nie stało.
"Za kierownicą poloneza siedział starszy pan. Autem podróżował z małżonką" - mówi DZIENNIKOWI Olga Żabińska, Oficer Prasowy komendy miejskiej policji w Tarnowie. "Prawdopodobnie, zanim prom documował do brzegu, samochód ruszył i wpadł do wody. Ale przyczyny wypadku ustalają jeszcze funkcjonariusze" - dodaje.
Dzięki szybkiej akcji ratunkowej, obyło się bez rannych, jednak samochód poszedł na dno Dunajca. Przemoczeni pasażerowie ogrzewają się teraz w jednym z pobliskich domów, a zatopiony w rzece samochód próbuje wyłowić sześć zastępów straży pożarnej.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|