Hypki mówi również, że loty śmigłowców ratowniczych zawsze odbywają się na granicy bezpieczeństwa i w warunkach ekstremalnych, więc mogło nałożyć się kilka czynników, choćby silne podmuchy wiatru i pionowe uskoki warstw powietrza.
Jednak na wyjaśnienie przyczyn katastrofy trzeba będzie poczekać. Wiceszef Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych Maciej Lasek informuje, że wstępne wyniki kontroli poznamy za miesiąc.
p
gęsta mgła i gwałtowne obniżenie temperatury na otwartym terenie mogło doprowadzić do oblodzenia wirnika lub silnika. Helikopter, lecąc nisko, był narażony na silne podmuchy lodowatego wiatru, które dodatkowo chłodziły osprzęt.
identyczna maszyna spadła 29 października 2008 roku koło Lubartowa na Lubelszczyźnie. Według świadków wypadku w pewnym momencie w powietrzu było słychać łupnięcie. A potem helikopter łagodnie opadł na ziemię, uderzając w nią dziobem. Podobnie relacjonują wczorajszy wypadek świadkowie. Komisja lotnicza orzekła, że przyczyną wypadku pod Lubartowem było niesprawne łożysko wirnika. W takiej sytuacji pilot ma ułamki sekund na podjęcie decyzji, gdzie posadzić maszynę.
za bardzo obniżył lot i zahaczył o któryś z wierzchołków drzew. Mogło dojść również do silnego podmuchu wiatru podczas wychodzenia z terenu zadrzewionego, czego pilot nie wziął pod uwagę i nie utrzymał maszyny w poziomie, zwłaszcza że opinia o silnikach Mi-2 wśród specjalistów jest jednoznaczna - to wyjątkowo słabe jednostki jak na ciężar maszyny.