Kilka godzin płonął magazyn Zakładów Farmaceutycznych Pliva w Krakowie. Choć ogień został opanowany, nad budynkiem wciąż unosi się potężna chmura gryzącego dymu. Pliva zapowiedziała niedawno zwolnienie aż 600 osób. Zrodziło to pogłoski, że ogień mógł zostać zaprószony z zemsty.
" lub zaprószenia ognia, więc w tej sytuacji nie możemy tego wykluczyć. Jednak komisja jeszcze nie zaczęła badać przyczyn pożaru w Plivie, więc " - powiedział DZIENNIKOWI rzecznik straży pożarnej w Krakowie.
. Pożar został opanowany. W magazynie o powierzchni 240 metrów kwadratowych znajdowały się odpady poprodukcyjne - kartony, tektura i butelki, ale też elementy plastikowe. Stąd olbrzymie zadymienie. , bo w magazynie nie było chemikaliów.
Na szczęście nikt nie został ranny, nie trzeba było też ewakuować mieszkańców pobliskich bloków. Nie wiadomo jeszcze, jakie są straty.
Pożar wybuchł ledwie dzień po tym, jak Pliva osiągnęła porozumienie ze związkami zawodowymi w sprawie redukcji zatrudnienia.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane