Filip Jurzyk: Bitwa polskich kibiców z Irlandczykami i policją zaczęła się w pubie The Bridge House. Co tam się działo?

Eddie Gershon*: W sobotę po południu pub był pełen ludzi. W środku siedziały setki klientów. Jedni szykowali się do wyjścia na stadion, inni chcieli mecz oglądać w lokalu. Atmosfera była bardzo fajna. Wygląda na to, że wszystko zaczęło się od sprzeczki pomiędzy polskim klientem i Irlandczykiem. Sekundy później wybuchła wielka awantura. Wzięła w niej udział większość Polaków. Wówczas obsługa wezwała policję, która na miejscu pojawiła się bardzo szybko.

Reklama

Kto rzucał krzesłami?
Tego jeszcze nie potwierdziła policja, ale z tego, co się orientuję, wszystko zaczęło się Polaków. Krzesłami w okna rzucali polscy kibice.

>>> Bitwa Polskich kibiców z Irlandczykami

A Irlandczycy po prostu stali pod ścianą i patrzyli na latające meble?
Tego nie wiem, o to trzeba pytać policję. Mnie tam nie było, ale z tego, co zrozumiałem, zamieszani w to byli kibice z Polski.

Niektóre polskie puby dzieli się na sektory dla kibiców przeciwnych drużyn. Czy podobnie było w The Bridge House?
Nie, nie znajdzie pan czegoś takiego w żadnym pubie w Wielkiej Brytanii. Goście naszych lokali to ludzie dorośli. Oczekujemy od nich, że będą się zachowywali przyzwoicie. I tak też się dzieje. Polscy kibice odwiedzają nasze puby na terenie całej Wielkiej Brytanii i nigdy nie było podobnej sytuacji.

Może klienci za dużo wypili alkoholu?
Obsługa nie podałaby alkoholu nikomu, kto wyglądałby na pijanego.

Jakie są straty?
Musieliśmy zamknąć pub. Gdy już opustoszał, okazało się, że jest masa zniszczeń. Połamane stoły i krzesła, potłuczone szyby. Nasze straty idą w tysiące funtów. Chodzi nie tylko o zniszczenia, ale i pieniądze, których nie zarobiliśmy w czasie, gdy pub był zamknięty.

>>> Czytaj, jak przegraliśmy z Irlandią Północną

Czy dysponujecie nagraniami z kamer monitoringu?
Oczywiście, wszystko jest na taśmie i zostanie przekazane policji.

Czy wystąpicie o odszkodowanie?
Ujmę to tak: pracuję w tej branży od ponad dwudziestu lat i nigdy tak zdemolowanego lokalu jeszcze nie widziałem. Ale cóż, stało się. To bardzo przykry incydent i możemy mieć jedynie nadzieję, że już nigdy się nie powtórzy. Nie wyobrażam sobie zresztą, jak mielibyśmy odzyskać te pieniądze. Zresztą dla nas jest najważniejsze, że nikomu nic poważnego się nie stało.

*Eddie Gershon, rzecznik prasowy sieci J D Wetherspoon, która prowadzi 722 puby na terenie całej Wielkiej Brytanii