Dziennik Gazeta Prawana logo

"Strażacy nie umieli nam pomóc"

15 kwietnia 2009, 23:01
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
"Przed oczyma mam widok płonących osób i nieporadność strażaków. Nie potrafili nam pomóc. Biegali z trzymetrową drabiną. Zaczęli od strony, gdzie znajdowały się toalety i kuchnie. A z drugiej w oknach płonęły kobiety i dzieci" - opowiada w rozmowie z DZIENNIKIEM mężczyzna ocalony z pożaru w Kamieniu Pomorskim. Przeżył, bo obudziła go sąsiadka, która sama zginęła.


Remigiusz Rymarski: Ocaliła mnie Teresa, kobieta, która była dla mnie lepsza niż moja rodzona matka. Obudziła mnie, na korytarzu był dym. Po kilkudziesięciu sekundach otworzyłem drzwi i już wtedy wszystko stało w ogniu. Wybiłem szybę i otworzyłem jedno okno, drugie było zabite gwoździami. Pierwsza skoczyła moja dziewczyna Sandra. Uratowała się, ale leży w szpitalu z pękniętą śledzioną, jest już po operacji. Ja skoczyłem na choinkę. Poobijałem się, ale nic większego mi się nie stało.

>>> Uratowała sąsiadów, zginęła w płomieniach


Wciąż słyszę krzyki ludzi, błagania o pomoc. Przed oczyma mam widok płonących osób i nieporadność strażaków. Nie potrafili nam pomóc. Biegali z trzymetrową drabiną. Zaczęli od strony, gdzie znajdowały się toalety i kuchnie. A z drugiej w oknach płonęły kobiety i dzieci. Niektórzy ludzie skakali z okien, łapały ich zupełnie przypadkowe osoby z ulicy.


Spłonęli na moich oczach, nie mogłem im pomóc. Nie odżałuję tego. Mogli przecież skakać tak samo jak ja - na drzewo! Ale bali się. Krzyczałem, prosiłem, ale ich nie przekonałem. Kilka tygodni wcześniej sąsiad ściął na drzewie gałęzie, bo twierdził, że mu przeszkadzają. Gdyby tego nie zrobił, może więcej ludzi by się zdecydowało na skok.

>>> W pożarze zginęło aż trzynaścioro dzieci


Spłonęły trzy bliskie mi rodziny z maluchami. Wszystkich widziałem i słyszałem podczas pożaru. Boże, nic nie mogłem zrobić! Sąsiadce Magdzie, tej która wciąż jest zaginiona, zginął brat, dwie siostry i mama. Myślałem, że ona również. Stałem pod oknem i namawiałem ją do skoku. Bała się. Wreszcie odciągnęli mnie strażacy. Później się dowiedziałem, że jednak się zdecydowała... Ale straciła wszystkich, których kochała. Ja teraz mam jeden cel. Żyję dla Sandry i ludzi, którzy się uratowali. Za ten pożar musi ktoś odpowiedzieć.

*Remigiusz Rymarski, 28-latek ocalony z pożaru w Kamieniu Pomorskim

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj