Dziennik Gazeta Prawana logo

W Polsce opłaca się być pijakiem

21 kwietnia 2009, 19:03
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Nietrzeźwemu pacjentowi robimy kompleksowe badania. Jeśli ma jakiś uraz głowy - wykonujemy natychmiast tomografię. Na takie badanie inni pacjenci czekają kilka miesięcy - mówi DZIENNIKOWI kierownik izby przyjęć szpitala w Opolu.

Ależ skąd! Trafiają do nas średnio dwie, trzy upojone osoby dziennie. Bo niestety działalność izby wytrzeźwień często sprowadza się zmierzenia poziomu alkoholu we krwi. Jak okazuje się, że jest powyżej trzech promili, to człowiek odwożony jest do szpitala, bo uznaje się, że istnieje zagrożenie życia. Kolejna sprawa to kwestia urazów. Jeśli pijany dozna urazu głowy, to też często jest odsyłany do szpitala.

Ale jego funkcja sprowadza się do badania alkomatem. Poza tym naprawdę wygodniej jest wysłać pijanego do nas. Często przecież awanturuje się, jest agresywny, śmierdzący i zawszony. Trzeba go umyć położyć do łóżka, stale obserwować, a rzadko za tę usługę zapłaci. Czyli zupełnie się nie opłaca, lepiej ten problem przerzucić na szpital.

Zupełnie, ale nie możemy odmówić pomocy. Bo i pijany, i trzeźwy mają takie same prawa. Tylko czasem tak sobie myślę, że prawa prawami, ale w Polsce warto być pijakiem. Takiemu pacjentowi robimy kompleksowe badania. Jeśli ma jakiś uraz głowy - wykonujemy natychmiast tomografię. Na takie badanie inni pacjenci czekają kilka miesięcy. Pijanej osobie nie mogę powiedzieć tak, jak bym to zrobił w zwykłej poradni: proszę się do mnie zgłosić za kilka dni.

Płacimy z budżetu naszego oddziału. NFZ nie daje nam pieniędzy na konkretnego pacjenta, daje nam na działalność. Czyli można uznać, że takie badanie uszczupla nasz i tak niewielki budżet, kosztem innych pacjentów. Ale to niejedyny problem. Często po prostu nie wiemy, w co ręce włożyć: czy zająć się pijakiem, czy rannym przywiezionym z wypadku. Cierpią pacjenci. Proszę sobie wyobrazić, że przywozi pani mamę z problemami kardiologicznymi, a na korytarzu wrzeszczy, obnaża się albo wymiotuje pijak. To urąga cierpieniu chorych.

*Jerzy Madej, kierownik izby przyjęć w Szpitalu Wojewódzkim w Opolu

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj