Pan Maciej wtorkowych zakupów nie będzie wspominał miło. "Dziennikowi Łódzkiemu" przedstawił swoje wersję wydarzeń. Miało być tak: kiedy odchodził od kasy, zapiszczały bramki. Od razu pojawili się . Oskarżyli go o i kazali mu opróżnić kieszenie. Pan Maciej odmówił. Wtedy .
Wezwana policja przeszukała pana Macieja. Nic nie znalazła i ochroniarze puścili pechowego klienta. Ten od razu pojechał na oględziny do lekarza.
>>>Lublinianin wygrał z hipermarketem OBI
Jaka jest wersja Tesco? Według sieci winny był klient. "" - mówi "Dziennikowi Łódzkiemu" .
Kto mówi prawdę, rozstrzygnie sąd. Pan Maciej przygotowuje juz pozew cywilny. , które miałyby trafić do organizacji charytatwynych.
Czy ma szanse na wygraną? Według mecenasa Marcina Komorowskiego całkiem spore. Ale nie na takie pieniądze. Prawnicy oceniają, że . Za uszczerbek na zdrowiu pan Maciej otrzyma około 2 tysiące. Resztę dostaną organizacje charytatywne.