52-letni Jerzy S. umierał w potwornych mękach. Jego brzuch został rozcięty prawie 20-centymetrowym nożem kuchennym. Wg informatora "Głosu Szczecińskiego" wszystkie okoliczności sprawy wskazują, że biznesmen popełnił samobójstwo.
Jerzy S. był osobą znaną w Wolinie (zachodniopomorskie). Od wielu lat zajmował się drobnym handlem.
Jak ustalił reporter "Głosu Szczecińskiego" mężczyzna nie zostawił żadnego listu pożegnalnego, a w feralny wieczór był w domu razem z żoną. Prawdopodobnie wyszedł w pewnym momencie z sypialni. Nie udało się go uratować. Biznesmen osierocił wielodzietną rodzinę.
Prokuratura czeka na opinię z sekcji zwłok. "Na razie znamy tylko wstępną przyczyne, nie jest ona ostateczna, w tej chwili badamy każdą wersję" – zatrzega w rozmowie z "Głosem Szczecińskim" prok. Jarosław Przewoźny, szef kamieńskiej prokuratury.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|