Policjanci do mieszkania młodego mężczyzny weszli w niedzielę wieczorem przy pomocy straży pożarnej. W środku znaleźli jego zwłoki w kałuży krwi. 24-latek miał rozcięty brzuch. Obok leżał nóż kuchenny. "Na początku myśleliśmy, że to morderstwo, ale gdy zaczęliśmy zabezpieczać ślady, coraz bardziej skłanialiśmy się do tego, że to jednak samobójstwo" - mówi DZIENNIKOWI Krzysztof Semeniuk z bialskiej policji. "Wygląda to na samobójstwo w japońskim stylu - harakiri. Nastąpiło rozcięcie powłok brzusznych" - dodaje Semeniuk. Młody mężczyzna nie zostawił listu pożegnalnego.

Reklama

To kolejne samobójstwo przypominające seppuku. W zeszłym tygodniu w taki sam sposób odebrał sobie życie 52-letni biznesmen z Wolina. Mężczyzna ostatnio zaangażował się w nowy biznes, który nie wyszedł. 52-latek stracił mnóstwo pieniędzy i sens życia. Osierocił wielodzietną rodzinę i żonę. On też nie zostawił żadnego listu.

>>>Biznesmen z Wolina popełnił harakiri?

"Taki sposób odbierania sobie życia jest w Polsce zupełnie niepopularny i zdarza się bardzo rzadko. Zresztą w Japonii też jest zakazany" - mówi DZIENNIKOWI profesor Brunon Chołyst, suicydolog. "Dwa podobne samobójstwa tydzień po tygodniu to rzeczywiście coś dziwnego, ale myslę, że skoro media poinformowały o pierwszym, drugi mężczyzna pewnie o tym usłyszał i planując swoje samobójstwo po prostu naśladował pierwszy przypadek" - dodaje profesor.

Harakiri, czyli seppuku było rodzajem samobójstwa zmywającego winę i hańbę z samuraja. Był to też wyraz wielkiej odwagi. Japońcycy wierzyli, że dusza mieści się w brzuchu.Rozcięcie powłok brzusznych ruchem od lewej do prawej udowadniało heroizm samuraja.

Reklama