to w Polsce niemal synonim słowa lincz. po wielogodzinnym czekaniu na pomoc policji , od dawna terroryzującego okolicę. Po czterech latach od tych wydarzeń : bracia W., którzy pierwsi dopadli ofiarę, czy też Wiesław K. i Stanisław M. - którzy zdaniem prokuratury tylko odnaleźli i zbezcześcili zwłoki.
>>> Ona opowie o linczu we Włodowie
W środę przed białostockim sądem apelacyjnym - po raz pierwszy godząc się na złożenie takich zeznań. "Zaraz po tym, jak mąż z braćmi wrócili po pobiciu C., przyjechał do nas ojciec z kolegą. Opowiedzieliśmy im, co się stało. Postanowili, że pojadą zobaczyć, co się dzieje z C. Wzięli żelazny łom do wyciągania gwoździ" - opowiadała wczoraj Marlena W. Nie pytałam co się stało, ale poczułam, że wydarzyło się coś bardzo złego, że " - relacjonowała zdenerwowana kobieta.
Płacząc, tłumaczyła, że , dlatego na ujawnienie nowych faktów zdecydowała się dopiero niedawno. "Poza tym ojciec zawsze mi mówił, że " - dodała.
>>> Niewinnie skazani za lincz we Włodowie?
Środowy zwrot w sprawie nie jest jednak zaskoczeniem. Marlena W. i jej mąż już kilka miesięcy temu zaczęli sugerować, że prawdziwymi zabójcami są Wiesław K. i Stanisław M. Co skłoniło ich do zmiany frontu? Najnowszy wyrok ze stycznia tego roku wydany przez Sąd Okręgowy w Olsztynie, który - wcześniejszy, uchylony wyrok miał "zawiasy" i wszyscy sprawcy pozostaliby na wolności.
Efekt był natychmiastowy - już w styczniu, wychodząc z sali sądowej, skazany Tomasz W. powiedział: Jego żona, do tego momentu konsekwentnie odmawiająca zeznań, zaczęła pokazywać się w mediach: w wywiadach sugerowała, że zabójcą jest jej ojciec. W środę Marlena W., która od miesięcy nie utrzymuje już kontaktów z rodzicami, ujawniła dodatkowo, że dochodzą do niej sygnały od znajomych ojca. - zgłosiła to nawet na policję.
>>> Bohater "Długu": Ułaskawić sprawców linczu
Według prasowych doniesień w aktach sprawy są tropy wskazujące na to, że oskarżenia córki wobec ojca nie są zmyślone - to zeznania Rafała W., który towarzyszył braciom W. Według niego Wiesław K. po powrocie z linczu rzeczywiście zasugerował, że to on jest zabójcą.
Białostocki sąd apelacyjny