Amerykański malarz nie potrzebuje do pracy ani płócien, ani farb. Wystarczy mu pędzel i trochę... brudu oraz kurzu, a tego w Teksasie, skąd pochodzi, nie brak.

Reklama

p

Na zakurzonej szybie sprawną ręką maluje arcydzieła Vermeera czy portretuje ponownie Mona Lisę. Ma jednak jednego poważnego wroga. Jest nim deszcz, który bezkompromisowo rozprawia się z każdym obrazem, jak wielkim arcydziełem by on nie był.