Akcja zdejmowania gniazd zaczyna się zawsze wieczorem, kiedy wszystkie owady wracają. Wtedy strażacy, opatuleni od stóp do głów, odcinają ich domki i wywożą do lasu. Ludzie oddychają z ulgą. Choć mogą być niemal pewni, że następnego dnia będzie kolejne gniazdo.
Najwięcej gniazd jest na Śląsku Cieszyńskim i tam wszystkim zajmuje się straż pożarna. Natomiast w okolicach Bielska-Białej można wynająć ludzi, którzy za niewielkie pieniądze zrobią to równie szybko i sprawnie.
Ludzie panicznie boją się tych owadów, pomimo że bez przyczyny nigdy nie zaatakują. Jednak śmierć Ewy Sałackiej, którą użądliła osa, pokazuje, że nie trzeba wiele, żeby zostać użądlonym. Owady siadają na słodyczach i szklankach z napojami. Wystarczy ukąszenie w usta lub szyję - i nawet osoby, które nie są uczulone, mogą tego nie przeżyć.