Dziennik Gazeta Prawana logo

Szerszenie przeprowadzają się do ludzi

12 października 2007, 13:41
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Grube kombinezony, rękawice, siatki na twarz. Nie, to nie skażenie biologiczne, a walka strażaków z szerszeniami. W gorące lato owady szukają cienia i wiją swoje gniazda u ludzi - w szopach i stodołach. Specjalne służby na Podbeskidziu usuwają nawet kilkanaście gniazd dziennie! A ludzie są coraz bardziej przerażeni.

Akcja zdejmowania gniazd zaczyna się zawsze wieczorem, kiedy wszystkie owady wracają. Wtedy strażacy, opatuleni od stóp do głów, odcinają ich domki i wywożą do lasu. Ludzie oddychają z ulgą. Choć mogą być niemal pewni, że następnego dnia będzie kolejne gniazdo.

Najwięcej gniazd jest na Śląsku Cieszyńskim i tam wszystkim zajmuje się straż pożarna. Natomiast w okolicach Bielska-Białej można wynająć ludzi, którzy za niewielkie pieniądze zrobią to równie szybko i sprawnie.

Ludzie panicznie boją się tych owadów, pomimo że bez przyczyny nigdy nie zaatakują. Jednak śmierć Ewy Sałackiej, którą użądliła osa, pokazuje, że nie trzeba wiele, żeby zostać użądlonym. Owady siadają na słodyczach i szklankach z napojami. Wystarczy ukąszenie w usta lub szyję - i nawet osoby, które nie są uczulone, mogą tego nie przeżyć.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj