Dziennik Gazeta Prawana logo

Rok po zamachach w Londynie

13 października 2007, 16:50
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Ponad rok temu, 7 lipca, Londynem wstrząsnęły zamachy terrorystyczne. Cztery bomby, trzy w metrze, jedna w autobusie zabiły 56 osoby. To była kolejna tragedia po Nowym Jorku i Madrycie. Kolejna, która pokazała bezwzględność muzułmańskich terrorystów z Al-Kaidy.

Pierwsza bomba wybuchła o 8.30 w metrze, ostatnia nieco ponad godzinę później w autobusie. Cały Londyn został sparaliżowany. Brakowało miejsc w szpitalach. Naprędce tworzono oddziały polowe. Dla niektórych i tak było za późno. W hotelach Royal National i Holiday Inn władze zorganizowały kostnice. Ulicą zaczęło rządzić wojsko.

Londyńczycy nie poddali się zamachowcom i już na drugi dzień toczyło się normalne życie. Jednak Europa zadała sobie wtedy pytanie: kto następny padnie ofiarą Al-Kaidy? I chyba nikt się nie spodziewał, że znowu Wielka Brytania. 21 lipca 2005 r. terroryści znowu zaatakowali Londyn. Tym razem na szczęście obyło się bez ofiar.

Jednak terroryści zapowiedzieli wtedy, że to dopiero początek. Jeśli Anglicy zostaną w Iraku i Afganistanie, to nie mogą liczyć na spokój. I Al-Kaida dotrzymała słowa. Tym razem udało się zapobiec tragedii. A jak będzie następnym?

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj