"Jak można tak oczerniać, nie mając żadnych dowodów. To są rewelacje wyssane z palca" - oburza się doktor Ptasińska. I oburzenie nie dziwi, bo pani historyk ma dowody na niewinność Zbigniewa Herberta.
W zeszłym roku opublikowała razem z historykiem Grzegorzem Majchrzakiem w "Zeszytach Historycznych" artykuł naukowy na temat poety. Prześledzili masę dokumentów. "Wynika z nich nie tylko, że Herbert nigdy nie donosił SB. Ale w dodatku, że sama bezpieka uznała go za niemożliwego do zwerbowania" - wyjaśnia dziennikowi.pl. W dokumentach jest ślad po nieudanej próbie zwerbowania poety i komentarz funkcjonariuszy, że on się nie ugnie.
Według "Wprost", Zbigniew Herbert donosił, żeby dostać paszport i móc podróżować po Europie. Według doktor Ptasińskiej, to naiwne stwierdzenie. Poeta dostawał międzynarodowe nagrody, był osobą znaną, więc zakaz podróży wywołałby naciski. Tygodnik twierdzi, że Herbert w dodatku wykorzystywał te wojaże i donosił SB głównie na polską emigrację w zachodniej Europie. Jego kontakty miały trwać od 1967 do końca 1970 r. "Te zarzuty są fałszywe" - kwituje w dzienniku.pl historyk IPN.