Jezus poślubił Marię, a Kościół ukrywał tę tajemnicę przed wiernymi przy pomocy organizacji Opus Dei - to sensacyjna fabuła filmu nakręconego na podstawie książki Dana Browna. Dlatego dla senatorów Ryszarda Bendera z Ligi Polskich Rodzin i Czesława Ryszki z Prawa i Sprawiedliwości "Kod da Vinci" to wcielone zło.
Grzmią, że jest oparty na oszczerstwach, bo Jezusa przedstawia jako śmiertelnika i oszusta. Ponadto to jeden wielki atak na chrześcijaństwo. Dlatego, żeby ukrócić rozpowszechnianie tego "bluźnierczego filmu", interweniowali u samego ministra sprawiedliwości, żądając, by w sprawie filmu wszcząć prokuratorskie dochodzenie.
Śledztwa jednak nie będzie. Bo "Kod" uczuć religijnych nie obraża. W Polsce takie przestępstwo można popełnić, znieważając tylko przedmioty lub miejsca kultu, np.
kościół, ołtarz, krzyż, a nie podmiot tych uczuć, czyli Boga - tak uznali warszawscy prokuratorzy.
Film, który jest u nas wyświetlany od maja, będzie spokojnie pokazywany dalej.