"Dziecko nawet przy gwałtownym hamowaniu może doznać wstrząsu mózgu lub uszkodzić kręgosłup. Nie mówiąc, co dzieje się z kruchym ciałkiem podczas wypadku. To prawdziwa rzeź" - ostrzega Maria Dąbrowska-Loranc z Instytutu Transportu Drogowego.
Czy dorośli postradali zmysły? Póki dziecko ma roczek, góra cztery lata - jeszcze trzymają fason i o foteliku pamiętają. Ale gdy maluch skończy cztery lata, uważają, że jest już dorosły i może jeździć tak jak oni. Wtedy ponad połowa polskich rodziców odstawia foteliki! I naraża bezbronne istoty na śmiertelne niebezpieczeństwo.
Ale brak fotelika to nie jedyny błąd, jaki popełniają rodzice. Drugi to przypięcie kilkulatka "dorosłymi" pasami. Nieprzystosowane do wzrostu małego człowieka, w razie wypadku zaciskają mu się na szyi i brzuszku. I duszą.
Problem z nieprzestrzeganiem przepisów ma nie tylko Polska. Dlatego eksperci z całej Europy usiłują przekonać rodziców do fotelików. Akcja "Klubu Pancernika..." to pomysł, jak wciągnąć dzieci do walki o rozsądek dorosłych. Maluchy dostają od organizatorów akcji specjalne maskotki - pluszaki. Może dzięki nim staną się stanowcze i powiedzą rodzicom: bez fotelika nie wsiadam!