"Swym późnym wyznaniem o przeszłości Grass zaszkodził polsko-niemieckim kontaktom" - ocenia Steinbach. Po raz pierwszy staje po stronie Polaków i uważa, że Grass nie powinien zarobić na książce nawet jednego centa. Dodaje, że jedyną szansą na naprawienie błędów przeszłości pisarza jest pomoc tym, których prześladowała III Rzesza.
Steinbach nie wierzy, że Grass przyznał się do służby w Waffen SS przez przypadek. Dla niej to sprytny pomysł marketingowy, żeby sprzedać jak najwięcej egzemplarzy książki. Tyle że ta
strategia może popsuć i tak napięte polsko-niemieckie stosunki.
Ale działania pani Steinbach i jej próby pokazania wypędzonych po wojnie Niemców z Pomorza jako ofiar wojny również nie pomagają zbytnio pojednaniu. Wygląda
raczej na to, że teraz to szefowa wypędzonych próbuje zbić kapitał na Grassie i pokazać, jak współczuje ofiarom nazizmu.