"Po przesłuchaniu prawie 400 osób mamy doniesienia o zabójstwach i śmierci wielu osób z wycieńczenia" - tragiczny los polskich
robotników opisuje dziennikowi.pl prowadzący śledztwo inspektor Józef Olszowski. "Świadkowie widzieli np. jak jednego buntującego się mężczyznę dotkliwie pobito
i nieprzytomnego włożono do bagażnika. Samochód odjechał w nieznanym kierunku i nigdy więcej koledzy go nie widzieli" - dodaje.
Do bazy danych o zaginięciach polskich robotników trafiają kolejne zgłoszenia.
"Przyjęliśmy, że skoro problemy z obozami zaczęły się w 2002 roku, zajmiemy się wszystkimi Polakami, którzy zaginęli we Włoszech od 2001 roku" - tłumaczy
inspektor Olszowski. Np. z województwa dolnośląskiego pochodzi 65 zgłoszeń. "Mamy do podliczenia jeszcze 16 województw, ale na pierwszy rzut oka widać, że będzie
tego z pół tysiąca osób" - dodaje policjant.
Pełne dane powinny być znane w ciągu tygodnia, potem śledztwo przeniesie się do Włoch.
Trzeba będzie sprawdzić i porównać tożsamość wszystkich nieznanych osób, których ciała włoska policja znajdowała przez ostatnie pięć lat. Józef Olszowski ma nadzieję, że część z zaginionych żyje, tylko z różnych względów nie kontaktuje się z rodzinami w Polsce.