Mafia zabijała tych, którzy nie chcieli oddać swych głodowych zarobków. Świadkowie opowiadali, że bandyci bili niepokornych, wsadzali do bagażników i wywozili z obozu. Po katowanych robotnikach ginął ślad.
"Po przesłuchaniu prawie 400 osób mamy doniesienia o zabójstwach i śmierci wielu osób z wycieńczenia" - powiedział dziennikowi.pl prowadzący śledztwo inspektor Józef Olszowski z małopolskiej policji. "Świadkowie widzieli na przykład, jak jednego buntującego się mężczyznę dotkliwie pobito i nieprzytomnego włożono do bagażnika. Samochód odjechał w nieznanym kierunku i nigdy więcej koledzy go nie widzieli" - dodaje.
Setki osób zmarło z wycieńczenia, pracując po kilkanaście godzin bez wody w palącym słońcu. Robotnicy spali na gołej ziemi i przegniłych materacach. Mieszkali w namiotach lub rozpadających się budynkach gospodarczych, bez dostępu do bieżącej wody.
Polska i włoska policja robią wszystko, by dopaść morderców. Sprawdzają dane wszystkich Polaków, którzy zaginęli po 2001 roku. Mundurowi z Komendy Głównej Policji potwierdzili "Gazecie Wyborczej", że przynajmniej kilkunastu polskich robotników zostało brutalnie zamordowanych w obozach.