Z magazynu sprzętu drogowego nie wydano w czwartek policjantom ani jednej tzw. suszarki. Tak kierowcy nazywają radary. Teraz piraci drogowi mogą więc szaleć i pędzić, na ile tylko samochód pozwala, Muszą tylko uważać na fotoradary na ulicach i patrole policjantów w cywilu, jeżdżących nieoznakowanymi samochodami z wideoradarami.
Dlaczego policja przestała czatować na kierowców w krzakach? "To efekt strachu przed komendantem głównym, który chce zlikwidować policję krzakową" - mówi nieoficjalnie DZIENNIKOWI policjant z komendy głównej. Marek Bieńkowski nasłał kontrole na radarowców i zaczęło się zamieszanie. Szefowie drogówki nie wiedzą, które miejsca są widoczne, a które nie i wolą nie ryzykować. Zakazali używania radarów, póki nie powstanie nowa mapa miejsc, gdzie można będzie stawiać radary. Do tego czasu mazowieckie drogi to raj dla piratów drogowych.