Złodzieje są coraz głupsi. Andrzej T. z Ostródy włamał się do domu sąsiadki. Ukradł garnek, patelnię, widły, pokrywkę i czajnik. Ale uciec ze zdobyczą już nie zdołał. Grozi mu do 10 lat za kratami.
47-letni Andrzej T. postanowił włamać się do domu sasiadki. Z wielkim trudem wyrwał blachę i deski, którymi do ściany zamocowane było okno i wgramolił się do środka.
To co kradł, zdumiałoby każdego. Łupem głupawego złodziejaszka padły garnki oraz widły, które napotkał na swej drodze. Kiedy objuczony fantami próbował wydostać się przez okno, dostrzegła go właścicielka domu.
Kobieta chwyciła przestępcę za fraki, ale ten wykręcił jej rękę i uciekł. Niedaleko, bo po chwili schwytał go zaalarmowany przez ofiarę zięć. Andrzej T. wymknąć mu się już nie zdołał. Andrzejowi T. za kradzież z włamaniem i pobicie kobiety grozi do 10 lat więzienia. Może się pocieszyć, że w więzieniu naczynia dostanie za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|