"Kardiolog, który wykonuje zabiegi w klinice publicznej, nie będzie mógł ich robić w prywatnej lecznicy. Jeśli przyjmuje pacjentów w państwowej poradni specjalistycznej, to nie może tego samego robić w gabinecie prywatnym" - tłumaczy wiceminister zdrowia Bolesław Piecha.
Nie będzie tak jak jest teraz, że większość lekarzy przed południem pracuje w publicznej służbie zdrowia, a po południu pędzi do drugiego, a często nawet trzeciego i czwartego miejsca pracy, gdzie sobie dorabia.
Teraz jest tak, że jeśli pacjent leczy się prywatnie, a wymaga kosztownych badań, wtedy lekarz przyjmuje go na dyżurze w publicznej służbie zdrowia. W ten sposób prywatna służba zdrowia przerzuca koszty leczenia na państwowe szpitale. Trzeba z tym skończyć - zaznacza minister Piecha.
Co zaskakujące - jak zauważa DZIENNIK - pomysł wiceministra zdrowia ma wielu zwolenników nie tylko w PiS, ale nawet w opozycji i wśród samych lekarzy.