Lekarze lubelskiego szpitala byli w szoku, gdy karetka przywiozła ciężko poparzone niemowlę. Ledwo przytomny z bólu 10-miesięczny chłopczyk nie miał skóry na jednej trzeciej ciała. Tak pilnowała go pijana babcia.
"Kobieta odcedziła ziemniaki i zostawiła wrzątek, a chłopiec poruszający się w chodziku wylał ten wrzątek na siebie i najprawdopodobniej zachłysnął się nim" - opowiada Agnieszka Kwiatkowska z lubelskiej policji.
Lekarze nie wiedzą, czy uda im się uratować dziecko. Poparzenia są bardzo poważne.
45-letnia babcia miała prawie 2 promile alkoholu we krwi. Policja zatrzyma ją za kratkami. Prokurator jutro powinien postawić kobiecie zarzuty.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|