Błagała, by jej nie gwałcili. Ale to tylko rozjuszyło dwóch 14-letnich gimnazjalistów. Molestowali koleżankę z klasy kijem od szczotki. I to w kilka dni po głośnym samobójstwie Ani z Gdańska, która nie wytrzymała podobnej hańby - pisze "Fakt".
To już nie są młodociani przestępcy. To zdegenerowane do cna zwierzęta. Bo jak można inaczej nazwać tych dwóch gimnazjalistów. Nic ich nie nauczyła smutna
historia 14-letniej Ani z Gdańska, która tydzień temu popełniła samobójstwo. Nie zrozumieli, że Ania powiesiła się, bo została w szkole rozebrana i upodlona przez takich zwyrodnialców jak
oni. I mimo ogólnopolskiej żałoby ku czci pamięci Ani i powszechnego potępienia przemocy w gimnazjach, te bydlęta zrobiły coś takiego!
Wywlekli ją z ławki pod nieobecność nauczyciela. Przy całej klasie obmacali jej piersi. Ania płakała i broniła się, ale oprawcy byli silniejsi. Później przyszło najgorsze. Jeden trzymał ją mocno, a drugi ocierał się kijem od szczotki o jej krocze. Degeneraci wszystko nagrywali na telefon komórkowy.
"Fakt" nie podaje ani nazwiska, ani imienia, ani nawet miejscowości, w której rozegrał się dramat. Nie chce narażać dziewczynki na dodatkowe cierpienie i zapewne zemstę oprawców. Cytuje za to dyrektorkę tego gimnazjum. Cytat jest na tyle wymowny, że nie zasługuje nawet na komentarz: "Nie stało się nic niepokojącego. To zdarzenie to zwykły żart" - mówi dyrektorka. Włos się na głowie jeży!
Wywlekli ją z ławki pod nieobecność nauczyciela. Przy całej klasie obmacali jej piersi. Ania płakała i broniła się, ale oprawcy byli silniejsi. Później przyszło najgorsze. Jeden trzymał ją mocno, a drugi ocierał się kijem od szczotki o jej krocze. Degeneraci wszystko nagrywali na telefon komórkowy.
"Fakt" nie podaje ani nazwiska, ani imienia, ani nawet miejscowości, w której rozegrał się dramat. Nie chce narażać dziewczynki na dodatkowe cierpienie i zapewne zemstę oprawców. Cytuje za to dyrektorkę tego gimnazjum. Cytat jest na tyle wymowny, że nie zasługuje nawet na komentarz: "Nie stało się nic niepokojącego. To zdarzenie to zwykły żart" - mówi dyrektorka. Włos się na głowie jeży!
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|