W sumii było ich ośmiu: ksiądz i siódemka polskich bezdomnych. Płynęli jachtem do Wielkiej Brytanii, ale zepsuł im się silnik. Przez trzy dni dryfowali po Morzu Północnym. W końcu pomoc nadeszła. Wybawili ich Duńczycy.
To z pewnością wyprawa ich życia. Jeden jacht, kilku bezdomnych i duchowny. Cel - Wielka Brytania. Ale w trakcie podróży wielki sztorm, zepsuty silnik, nieczynne akumulatory. I trzy doby beznadziejnego kołysania się na falach w oczekiwaniu na cud, bo bez prądu nawet nie mieli jak wezwać pomocy.
Ale cud w końcu się zdarzył. Jacht z Polakami na pokładzie dobił na mieliznę u wybrzeży Danii. A stamtąd ratownicy wyciągnęli naszych rodaków - przemoczonych, przemarzniętych, ale... w doskonałych humorach.
Motto wyprawy? Polak potrafi! Gdy tylko jacht wyschnie, a usterki zostaną naprawione, ksiądz wezwie swych bezdomnych na pokład i znów wyruszą. Do Wielkiej Brytanii - jak planowali.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|