Agenci KGB robili wszystko, by nikt nie zidentyfikował wymordowanych w ukraińskiej Bykowni polskich oficerów. Tak wymieszali szczątki, że nie ma szans na poznanie nazwisk Polaków. To wnioski z raportu polskich ekspertów.
Andrzej Przewoźnik, sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, jest pewny, że zniszczenia na cmentarzu w Bykowni nie powstały przypadkowo. Ktoś musiał specjalnie rozkopywać groby, by pomieszać ludzkie szczątki, tak by przyszli badacze nie mogli identyfikować zmarłych.
Według polskich historyków za wszystkim stoją specjalne oddziały KGB, które w 1971 r. zacierały ślady mordów dokonanych na rozkaz Stalina przez siepaczy z NKWD.
Dlatego teraz nasi badacze nie mogą ustalić wszystkich nazwisk zabitych oficerów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|