"Pięciu chłopców nie widziało w koleżance z klasy człowieka, tylko przedmiot" - mówił prymas, przypominając niedawną tragedię z gdańskiego gimnazjum. I zaapelował o pokój między ludźmi: "Musi być pokój w sąsiedztwie, w rodzinie, instytucjach, w pracy i całym społeczeństwie. Pokój to przede wszystkim jest życzliwe odnoszenie się człowieka do człowieka".

"Trzeba cały czas szukać metod naprawy społeczeństwa" - podkreślił prymas i wyliczał wady, które trapią nie tylko polskie szkoły, ale też nas wszystkich: "złodziejstwo, oskarżanie się wzajemne, lżenie z bliźnich, pijaństwo, narkotyki".

Słowa kazania echem odbijały się po kościele świętego Boromeusza. Wierni słuchali ich w skupieniu. Na zewnątrz tysiące światełek na grobach rozświetlały mrok Powązek. Po mszy prymas poprowadził przez Cmentarz Powązkowski procesję żałobną. Zatrzymywał się przy tablicach katyńskich na kościele św. Karola Boromeusza i przy grobie księdza Stefana Niedzielaka, zamordowanego w 1989 roku w niewyjaśnionych okolicznościach.