Nawet trzy lata za kratkami może spędzić kobieta, która podczas wyborów w miejscowości Lisowice (Dolnośląskie) zabrała kilka kart do głosowania i zamknęła się z nimi w toalecie. Policja podejrzewa, że kobieta brała wcześniej narkotyki.
22-latka miała podczas wyborów pełnić funkcję męża zaufania. Czyli czuwać nad tym, by komisja wyborcza nie łamała prawa.
Ale sama to prawo złamała. "Zaczęła głośno przeklinać, obrażać członków komisji. Zażądała m.in. przerwania głosowania oraz zamknięcia lokalu" - opowiada wstrząśnięta Ewa Pietruszewska, dyrektor legnickiej delegatury Krajowego Biura Wyborczego.
22-latka uciekła z kartami wyborczymi do toalety. Zamknęła się w niej i tam - jak twierdzi policja - podarła kilka formularzy. Mundurowi twierdzą, że była pod wpływem narkotyków. Potwierdzić to ma badanie krwi.
Teraz kobieta może trafić do więzienia nawet na trzy lata.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|