19-latek z Zielonej Góry chciał się zabić. Wyskoczył z dziewiątego piętra. Myślał, że w ten sposób życie zakończy. Jednak przeżył. Jedyny ślad po jego skoku to... złamana ręka.
Lekarze i policjanci nie mogli wprost uwierzyć. Bo gdy wezwano ich do niedoszłego samobójcy, który skoczył z dziewiątego piętra, myśleli, że na ziemi znajdą tylko mokrą plamę. A tam, na chodniku, leżał chłopak i przeraźliwie wył z bólu.
Okazało się, że nastolatek po drodze uderzył w dach, który wyhamował upadek. A dlaczego w ogóle skoczył? Policjanci podejrzewają, że nieszczęśliwie się zakochał.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|