Dziennik Gazeta Prawana logo

Kilkanaście osób mogło umrzeć po corhydronie

12 października 2007, 14:17
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
"Kilkoro zmarłych ludzi miało w swoich apteczkach corhydron" - przyznaje minister zdrowia Zbigniew Religa. Ale od razu dodaje, że za wcześnie jest, by stwierdzić, czy to właśnie fiolki, w których omyłkowo znalazł się preparat zwiotczający mięśnie, zabiły te osoby.

Żaden ekspert nie ma w tej chwili pewności, co zabiło ludzi, którzy w domach mieli feralne ampułki. Sprawdzany jest m.in. przypadek śmierci ponad 80-letniego pacjenta chorego na raka, który mógł zażyć pomylony corhydron.

Na razie pewne jest jedno: co najmniej kilkanaście osób, które przyjęły preparat zwiotczający mięśnie zamiast corhydronu, poczuło się gorzej. Właśnie dlatego z aptek, szpitali i hurtowni wycofano cały zapas ampułek z tą substancją, a Główny Inspektor Farmaceutyczny zakazał Jelfie - producentowi corhydronu - produkcji jakichkolwiek leków.

Afera wybuchła po publikacji DZIENNIKA, który ujawnił, że w ampułkach z corhydronem, czyli lekiem na astmę i alergię, jest substancja, która powoduje wiotczenie mięśni. A jej zażycie może zabić.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj