Dziś w swoje ręce, niezapomnianego Maliniaka z "Czterdziestolatka", weźmie światowej sławy okulista prof. Jerzy Nawrocki. Jest nadzieja, że dzięki niemu uwielbiany aktor znów będzie widział jak dawniej.
"Od dziesięciu lat nie czytam gazet, widzę jak przez mgłę" - mówi "Faktowi" Roman Kłosowski, który właśnie trafił do łódzkiego szpitala. W czasie zabiegu lekarze mają usunąć skutki wylewu.
Kto by pomyślał, że ten uśmiechnięty, starszy, ale wciąż niewyglądający na swoje lata aktor, od tak dawna boryka się z poważnymi problemami zdrowotnymi?
"Ukrywałem swoją wadę, bo tak bardzo mi w pracy nie przeszkadzała" - mówi Roman Kłosowski. "Radziłem sobie bardzo dobrze. Moimi oczami przez te trudne lata była
żona. To z nią uczyłem się ról. Pamięć mi nie szwankuje, więc na scenie nie miałem problemów. Szybko zapamiętywałem, jak wygląda scenografia, więc nawet swobodnie poruszałem się czy
to w teatrze, czy na planie filmowym" - opowiada.