Balon spadł na most o godz. 5 rano. Od razu pojawiła się firma sprzątająca. Jej pracownicy dokładnie spakowali wszystkie porozbijane elementy do pudełek. Tylko, że trzy...zostawili na chodniku. A jeden z przechodniów zauważył je i wezwał policję.
"To na pewno nie była bomba. Wykluczamy też głupi dowcip" - dowiedział się dziennik.pl w biurze prasowym wrocławskiej komendy policji.
Okazuje się więc, że tysiące osób, które tkwiły w korkach - w samochodach i tramwajach - gdy saperzy sprawdzali, czy w pudełkach jest bomba, musiały cierpieć przez nieuwagę kilku sprzątaczy. Policja teraz wyjaśnia, kto zostawił te pudełka, a prokurator zastanawia się, czy nie postawić winnym zarzutów za zakorkowanie całego miasta.
Dziennikarz. Zaczynał w „Super Expressie”, w Dziennik.pl od samego początku istnienia portalu, czyli kwietnia 2006. Obecnie jest wydawcą i redaktorem Newsroomu, zajmuje się także działem Technologie. W czasie wolnym gra w gry komputerowe oraz maluje figurki do Warhammera. Uwielbia koty.
