Pędzące w okolicach Trzebiatowa bmw zobaczyli policjanci. Kierowca nie zwracał uwagi na ich sygnały. Ominął radiowóz poboczem drogi i z piskiem opon ruszył dalej. Policjanci natychmiast ruszyli w pościg.
Ucieczka pirata skończyła się na przejeździe kolejowym. Auto wpadło w poślizg, najechało na kilka betonowych słupków i zawisło nad torami. Gdy mundurowi zobaczyli, że do przejazdu zbliża się pociąg, natychmiast pobiegli do auta, by wyciągnąć kierowcę.
Ku ich zaskoczeniu, za kierownicą siedziała 14-letnia dziewczynka. Pasażerami byli chłopcy: 10- i 13-letni. Policjanci myśleli, że pociąg staranuje samochód, ale maszynista dokonał cudu. Zatrzymał pędzący skład trzy metry od stojącego na przejeździe auta.
W komisariacie dziewczynka tłumaczyła, że ona i jej brat chcieli przejechać się samochodem. Dlatego zabrali auto z warsztatu ojca i ruszyli w trasę. Dziewczynką zajmie się sąd rodzinny. Problemy z prawem będzie mieć też ojciec dzieci. Policja sprawdza, dlaczego nie zabezpieczył samochodu.