"O rozwodzie dowiaduje się tylko z mediów, Damian mi o tym nigdy nie mówił. A w to, że biła go żona, nie wierzę. Nie Damiana. On by sobie na to nie pozwoli" - mówi DZIENNIKOWI Artur Pietruszka, który był trenerem zapasów Damiana C.
Maciej Stańczyk: Damian C., był zawodnikiem w sekcji zapaśniczej. Jak go pan zapamiętał?
Artur Pietruszka: Poznałem go, gdy miał szesnaście lat. To był bardzo żywiołowy chłopak. Nie dawał sobie w kaszę dmuchać, ale nie był moim zdaniem chuliganem. Lubił sport. Nawet jak wrócił z wojska, często do nas wpadał trochę się posiłować.
Potrafił być agresywny? Zdarzały mu się takie zachowania?
Na macie tak, ale taki musi być dobry zawodnik. W życiu codziennym to jednak normalny chłopak. Jak się ożenił, to nastąpiła w nim jeszcze jakaś dodatkowa przemiana. Ustatkował się, uspokoił. Ciągnął do rodziny. Często widywałem go na placu zabaw z dziećmi.
Skoro był taki szczęśliwy, to dlaczego dopuścił się takiej zbrodni?
Nie powiedziałem, że był szczęśliwy. Nie był. Ostatnio coraz bardziej się zmieniał. Był skryty, zamknięty w sobie, taki nieswój. Dawniej normalnie sobie rozmawialiśmy. Ostatnio, jakieś półtora miesiąca temu, gdy widzieliśmy się po raz ostatni, był jakiś przygaszony. Unikał tematów rodzinnych. Widać było, że coś go gryzie, że ma problemy.
Żona chciała od niego odejść. Ponoć znęcała się nad nim?
O rozwodzie dowiaduje się tylko z mediów, Damian mi o tym nigdy nie mówił. A w to, że biła go żona, nie wierzę. Nie Damiana. On by sobie na to nie pozwolił (lekki uśmiech).
Pojawiają się glosy, że to on ją bił?
Tego nie wiem.
Może w pracy mu się nie układało, z kimś się pokłócił?
On wszystkie stare kontakty pozrywał, z nikim się nie spotykał. Jego kolegów z pracy nie znam, ale wiem, że służba w więzieniu już go nie bawiła. Widać było po nim, że jest zmęczony całą tą sytuacją.
Artur Pietruszka jest byłym trenerem zapasów. Uczył tego sportu Damiana.
Artur Pietruszka: Poznałem go, gdy miał szesnaście lat. To był bardzo żywiołowy chłopak. Nie dawał sobie w kaszę dmuchać, ale nie był moim zdaniem chuliganem. Lubił sport. Nawet jak wrócił z wojska, często do nas wpadał trochę się posiłować.
Potrafił być agresywny? Zdarzały mu się takie zachowania?
Na macie tak, ale taki musi być dobry zawodnik. W życiu codziennym to jednak normalny chłopak. Jak się ożenił, to nastąpiła w nim jeszcze jakaś dodatkowa przemiana. Ustatkował się, uspokoił. Ciągnął do rodziny. Często widywałem go na placu zabaw z dziećmi.
Skoro był taki szczęśliwy, to dlaczego dopuścił się takiej zbrodni?
Nie powiedziałem, że był szczęśliwy. Nie był. Ostatnio coraz bardziej się zmieniał. Był skryty, zamknięty w sobie, taki nieswój. Dawniej normalnie sobie rozmawialiśmy. Ostatnio, jakieś półtora miesiąca temu, gdy widzieliśmy się po raz ostatni, był jakiś przygaszony. Unikał tematów rodzinnych. Widać było, że coś go gryzie, że ma problemy.
Żona chciała od niego odejść. Ponoć znęcała się nad nim?
O rozwodzie dowiaduje się tylko z mediów, Damian mi o tym nigdy nie mówił. A w to, że biła go żona, nie wierzę. Nie Damiana. On by sobie na to nie pozwolił (lekki uśmiech).
Pojawiają się glosy, że to on ją bił?
Tego nie wiem.
Może w pracy mu się nie układało, z kimś się pokłócił?
On wszystkie stare kontakty pozrywał, z nikim się nie spotykał. Jego kolegów z pracy nie znam, ale wiem, że służba w więzieniu już go nie bawiła. Widać było po nim, że jest zmęczony całą tą sytuacją.
Artur Pietruszka jest byłym trenerem zapasów. Uczył tego sportu Damiana.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|