Dziennik Gazeta Prawana logo

Ministerialny listonosz przyniesie wezwanie

13 października 2007, 16:45
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Nocą i w święta. W domu i w pracy. Będą bezlitośnie polować na świadków i oskarżonych, zwłaszcza tych, którym nie spieszy się do sądu. Awiza i wezwania na rozprawę już nie będą leżeć w skrzynce pocztowej, lecz do drzwi świadka lub oskarżonego zapuka doręczyciel i wręczy mu przesyłkę. Doręczyciel... ministerialny - zapowiada DZIENNIK.

Ważne, by przesyłka dotarła szybko do rąk własnych adresata. Zadaniem kurierów będzie pokonanie wszelkich przeszkód utrudniających dostarczenie jej konkretnej osobie. Będą mogli szukać jej nie tylko w domu, ale i w pracy, w dodatku o najrozmaitszych porach dnia. Ma to sprawić, że ci, którzy unikają sądu, bo na przykład liczą na przedawnienie sprawy o wykroczenie drogowe, znajdą się w trudnej sytuacji.

Na utworzenie Sądowej Służby Doręczeniowej - poczty Ministerstwa Sprawiedliwości - pozwoli znowelizowany Kodeks Postępowania Karnego. Projekt noweli przyjęła właśnie Rada Ministrów, teraz trafi on do Sejmu. Nazwa "poczta" jest o tyle trafna, że służbę tworzyć ma zespół kurierów roznoszących pisma bezpośrednio do adresatów: świadków, oskarżonych, biegłych itd.

Służba doręczeniowa pomoże przyspieszyć procesy. Sądy muszą teraz brać pod uwagę szybkość działania Poczty Polskiej i przesyłania przez nią informacji o losach przesyłki. Problemem jest zasada podwójnego awizowania: żeby skutecznie kogoś wezwać, trzeba wysyłać dwa wezwania, kiedy drugie nie zostanie odebrane, sąd może uznać, że zostało ono skutecznie doręczone.

"Ale wymaga to planowania rozpraw z dużym wyprzedzeniem, a to z kolei oznacza ciągnący sie w czasie proces" - tłumaczy sędzia Jarema Sawiński, wiceprezes poznańskiego Sądu Okręgowego, członek Krajowej Rady Sądownictwa. "Uważam, że taka służba może być o wiele skuteczniejsza od poczty, bo wyeliminuje jej molochowatość i opóźnienia" - mówi. "Doręczenie odbywać się będzie za potwierdzeniem odbioru w godzinach od 6 rano do 22 w dni powszednie, a w wyjątkowych wypadkach także w dni wolne od pracy" - dodaje wiceminister sprawiedliwości Andrzej Kryże.

Jeśli adresat odmówi przyjęcia przesyłki, sąd będzie mógł uznać takie doręczenie za skuteczne. Wtedy, jeśli wezwany nie stawi się na rozprawie, może zostać ukarany grzywną lub sąd może nakazać doprowadzenie go przez policję. "Już dziś, gdy trzeba pilnie doręczyć wezwanie, korzystamy z pomocy policji sądowej. Funkcjonariusze mogą przyjść o różnych porach, rano, wieczorem, i rzeczywiście są skuteczniejsi" - przyznaje sędzia Andrzej Almert, rzecznik Sądu Okręgowego w Krakowie.

Resort otwarcie przyznaje, że SSD ma stać się między innymi sposobem na walkę z osobami konsekwentnie unikającymi sądu. Ale nie mniej ważne są koszty. Służba będzie o wiele tańsza od Poczty Polskiej! "Przesyłki są niezwykle drogie. Kiedy byłem jeszcze prezesem sądu rejonowego, mawiałem, że miesięcznie daję Poczcie Polskiej równowartość mercedesa" - mówi DZIENNIKOWI sędzia Jarema Sawiński.

W 2006 roku wszystkie przesyłki sądowe wysłane za pośrednictwem poczty pochłonęły 222 miliony 413 tysięcy 500 złotych i, jak obliczyło ministerstwo, z roku na rok koszty są coraz wyższe, bo przesyłek jest więcej, a i PP podnosi ceny. Teraz list o najniższej wadze kosztuje sądy 5,40 zł. "Według projektowanego rozporządzenia koszt skutecznie doręczonej przesyłki, niezależnie od wagi, wyniesie około trzech złotych. Po uwzględnieniu dużej liczby wysyłanych przesyłek oszczędności w budżetach sądów będą znaczne" - przewiduje wiceminister Kryże.

W dodatku sądy płacą dziś dodatkowo za niedostarczone przesyłki - w przypadku zwrotu do nadawcy. W rezultacie niedoręczone wezwanie to same problemy - nie dość, że rozprawa spada z wokandy, to jeszcze trzeba poczcie dwa razy płacić. A wkrótce potem sytuacja się powtarza - kolejne wezwanie z nowym terminem rozprawy też przecież doręcza PP. W dodatku nie zawsze skutecznie. Listonosze, gdy nie zastaną adresata, zostawiają awizo. Natomiast pracownik służby otrzyma premię za skuteczne dostarczenie pisma. Postara się więc, by poszukiwanie adresata zakończyć sukcesem.

Resort sprawiedliwości nie obliczył jeszcze dokładnie, ilu zatrudni doręczycieli. Nowe przepisy stworzą prezesom poszczególnych sądów tylko możliwość utworzenia służby, ale nie nałożą na nich takiego obowiązku. Przewiduje się jednak, że potrzebnych będzie co najmniej dwóch pracowników w sądzie. Przy 360 sądach rejonowych i okręgowych będzie to więc minimum 720 osób, ale w praktyce około tysiąca.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj