Dziennik Gazeta Prawana logo

Autobus spłonął, bo popsuły się hamulce

5 listopada 2007, 23:16
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Najpierw zablokowały się hamulce. Kiedy kierowca autobusu wysiadł zobaczyć, co się dzieje, spod podwozia już widać było dym. Po chwili pojazd stanął w płomieniach. Nikomu nic się nie stało, bo wóz zjeżdżał do zajezdni, ale ul. Zachodnia w Łodzi została sparaliżowana.

Mimo wakacji na ulicy Zachodniej w Łodzi są korki, bo drogowcy w wielu miejscach remontują tu nawierzchnie. Ale dzisiaj przed południem ruch został tu dosłownie sparaliżowany. A wszystko za sprawą autobusu miejskiego, który doszczętnie się spalił.

Autobus zjeżdżał już do zajezdni, więc w środku był tylko kierowca. Gdy jechał ulicą Zachodnią, kierowca zauważył, że zblokowały się hamulce. Poczuł dziwny swąd. Zatrzymał wóz na jezdni i wysiadł sprawdzić, co się stało. Z okolicy kół wydobywał się siwy dym. Nie było wątpliwości - coś się zapaliło.

Mężczyzna od razu chwycił gaśnicę i próbował zdusić ogień. Niestety, płomienie buchnęły ze zdwojoną siłą. Kierowca zadzwonił po straż pożarną. Dopiero im udało się pokonać żywioł.

Wyglądało to groźnie, ale nikomu nic się nie stało. Jedynie nerwy kierowców zostały wystawione na ciężką próbę, bo nie byli w stanie przedrzeć się przez Zachodnią aż do południa.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj