"W naszym oddziale ta, w dużej mierze, spontaniczna akcja trwa od początku kwietnia. Nie wiem, jaki zasięg będzie miała jutro czy pojutrze - została rozpowszechniona za pośrednictwem różnych łączy do innych oddziałów prewencji w całym kraju" - powiedział PAP w środę Roman Wierzbicki ze śląskiego zarządu NSZZ Policjantów.

Reklama

Lokalne struktury związku zaapelowały, by jego członkowie w katowickim oddziale prewencji stosowali jako środek reakcji na wykroczenia pouczenie - o ile to możliwe i zgodne z prawem. Policjanci mogą, w zależności od sytuacji, poprzestawać na pouczeniu np. w przypadkach śmiecenia, przeklinania, picia alkoholu w miejscu publicznym czy przechodzenia przez jezdnię w niedozwolonym miejscu.

Mówiąc o przyczynach takiej inicjatywy, Wierzbicki wskazał przede wszystkim na plany zamrożenia płac policjantów na kolejne dwa lata. "To pomysł karkołomny zwłaszcza w kontekście tego, że przez ostatnie trzy lata te uposażenia nie były waloryzowane" - ocenił.

Druga kwestia dotyczy wypłat tzw. równoważnika pieniężnego za umundurowanie. Wyjaśnił, że zastępca komendanta głównego policji "nakazał komendantom wojewódzkim ograniczyć wysokość wypłacanego teraz równoważnika, bo przewiduje że w bliżej nieokreślonym terminie policjanci otrzymają umundurowanie w naturze".

"To jest o tyle karkołomne, że jeśli na dzień obliczania tego równoważnika nie zostały im te elementy wydane w naturze, to należy im za to zapłacić, a jeżeli będą wydane, to potrącić im z przyszłorocznego równoważnika. To policjantów już rozwścieczyło, bo nie dość, że brak jest waloryzacji, to jeszcze to świadczenie (...) zostało im odebrane i ograniczone" - wskazał związkowiec.

Zaznaczył też, że policjanci - zwłaszcza oddziałów prewencji - dodatkowo odczują wejście w życie ustawy o racjonalizacji uposażeń służb mundurowych. Obecne jej założenia przewidują m.in. obniżenie uposażenia ze 100 do 80 proc. w przypadku choroby. Przypomniał, że zgodnie z planami, choroba po przemoknięciu do suchej nitki nie będzie miała związku ze służbą, bo nie jest wypadkiem.

Pytany o formę protestu policjantów prewencji przypomniał, że swego czasu "były tendencje" do rozliczania ich z liczby nakładanych mandatów. "To wywołało falę niezadowolenia, bo jednak policjant ma swoją głowę i potrafi ocenić, czy za dane wykroczenia nałożyć mandat i w jakiej wysokości, czy to wykroczenie nie jest na tyle drastyczne i rażące, by nie mogło zakończyć się tzw. pouczeniem" - powiedział.



Przyznał, że od rozpoczęcia akcji w regionie spadła liczba mandatów. "Pouczenie to dobry środek wychowawczy - jeśli kogoś zawstydzimy, uprzedzimy - to może wywoływać odpowiedni, zamierzony przez nas skutek" - wskazał Wierzbicki, przyznając, że jednocześnie w ten sposób policjanci wywierają pewien finansowy nacisk na resort spraw wewnętrznych.

Rzecznik śląskiej policji Andrzej Gąska powiedział PAP w środę, że kierownictwo tamtejszej komendy wie o inicjatywie NSZZ Policjantów w oddziale prewencji w Katowicach, lecz nie popiera tego rodzaju działań. Dodał, że jak dotąd w związku z protestem nie stwierdzono jakiegokolwiek przypadku naruszenia prawa, np. zastosowania pouczenia wówczas, gdy należało wystawić mandat lub skierować sprawę do sądu.

Na razie nie wiadomo, czy i o ile spadła liczba mandatów wystawianych przez policjantów z katowickiego oddziału. Dane na ten temat są monitorowane w okresach półrocznych. W katowickim oddziale prewencji pracuje ok. 5 proc. policjantów całej śląskiej komendy policji.