Dziennik Gazeta Prawana logo

Ciężki sprzęt na miejscu katastrofy. Jest nawet czołg

4 marca 2012, 11:05
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Strażacy przesuwają zniszczone wagony, by dostać się do niedostępnych wcześniej miejsc. Na miejscu katastrofy pod Szczekocinami pracuje ciężki sprzęt kolejowy. Jest nawet czołg bez wieżyczki, który będzie pomagał rozszczepiać wraki wagonów.

- wyjaśnia st. kpt. Radosław Lendor z zawierciańskiej straży pożarnej.

Pociąg wyposażony jest w dźwig oraz pojazd na gąsienicach, który zostanie wykorzystany do rozdzielenia wraków. Akcja może potrwać kilka godzin. - dodał st. kpt. Lendor.

Rzecznik PSP Paweł Frątczak dodał, że dotarcie do piętnastej ofiary może potrwać nawet kilka godzin. Dodał, że strażacy będą przeszukiwać uszkodzone wagony i sprawdzać, czy na pewno nikogo tam nie ma. Dodał, że w tym momencie trwa też zabezpieczanie śladów i dowodów przez ekspertów z komisji badania wypadków kolejowych oraz przez prokuratorów i policję.

Frątczak powiedział, że według szacunków straży pożarnej cała akcja związana z usuwaniem skutków katastrofy może potrwać kilka dni.

15 osób zginęło, a kilkadziesiąt trafiło do szpitala - to dotychczasowy bilans katastrofy kolejowej na Śląsku.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj