Po godzinie 4 rano zakończyła się akcja związana z wydobywaniem rannych z pociągu, które zderzyły się w sobotę na Śląsku. Teraz strażacy będą przeszukiwać zniszczone wagony. Nadal nie zdołano wydobyć piętnastej ofiary.
W katastrofie rannych zostało 54 osoby, w tym ponad 30 ma ciężkie obrażenia.
- relacjonował około godziny 7 rano rzecznik komendanta głównego PSP Paweł Frątczak.
Po godzinie 10 na miejsce katastrofy dotarł ciężki sprzęt ratowniczy - pociąg techniczny, który pomoże w dotarciu do zmiażdżonych wagonów. - zaznaczył Frątczak.
- dodał rzecznik. Pytany czy ten tragiczny bilans może wzrosnąć powiedział, że na razie nie ma takich przesłanek ale .
Frątczak poinformował również, że akcja była bardzo trudna m.in. ze względu na to, że do katastrofy doszło w nocy oraz na dość odległe jej miejsce. - dodał rzecznik.
Jak wyjaśnił strażacy wydobywali rannych z pociągu a następnie dzieli ich na grupy - najciężej rannych, wymagających natychmiastowej pomocy i przewiezienia do szpitala i mniej rannych. - dodał.
Pozostali pasażerowie przewożeni byli między innymi do pobliskich szkół.
Frątczak poinformował również, że na miejscu cały czas jest komendant główny PSP Wiesław Leśniakiewicz, który dowodzi akcją strażaków.
Czytaj także: Największe katastrofy kolejowe >>>
Do katastrofy doszło w sobotę o godz. 20.57 na zjeździe z Centralnej Magistrali Kolejowej w kierunku Krakowa. W okolicach miejscowości Szczekociny koło Zawiercia zderzyły się czołowo pociągi: TLK "Brzechwa" z Przemyśla do Warszawy Wschodniej i Interregio "Jan Matejko" relacji Warszawa Wsch. - Kraków Główny. Pociąg Warszawa-Kraków wjechał na niewłaściwy tor, po którym z naprzeciwka poruszał się pociąg Przemyśl-Warszawa. Oba składy miały razem 11 wagonów.
Szef MSW Jacek Cichocki podawał w nocy, że według szacunków w pociągu PKP Intercity Przemyśl-Warszawa było 250 osób, a w pociągu Przewozów Regionalnych Warszawa-Kraków - ok. 120.