Dziennik Gazeta Prawana logo

Śledczy ujawniają część zeznań rodziców z Pucka

19 września 2012, 19:01
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Wiesław Cz. w drodze na rozprawę
Wiesław Cz. w drodze na rozprawę/PAP/EPA
Rodzeństwo z rodziny zastępczej z Pucka zmarło na skutek obrażeń wewnętrznych - poinformowała prokuratura. Śledczy podali też, że podejrzani tłumaczyli, że opieka nad dużą liczbą dzieci "przerosła ich". Kobieta zostanie zbadana psychiatrycznie.

3 lipca w rodzinie zastępczej opiekującej się piątką powierzonych i dwójką własnych dzieci doszło do śmierci 3-letniego chłopca. 12 września w tej samej rodzinie zmarła 5-letnia siostra chłopca. W obu przypadkach rodzice zastępczy: 32-letnia Anna C. oraz 39-letni Wiesław C. utrzymywali, że doszło do wypadku. Jednak prokuratura ustaliła, że dzieci zmarły na skutek przemocy ze strony rodziców zastępczych. Usłyszeli oni zarzuty, przyznali się do winy i udzielili wyjaśnień, a w środę zostali aresztowani.

Jak poinformował PAP Piotr Styczewski, szef Prokuratury Rejonowej w Pucku prowadzącej śledztwo w sprawie śmierci dzieci, w przypadku 3-latka biegli medycyny sądowej przeprowadzający sekcję zwłok orzekli we wstępnej opinii, że obrażenia wewnętrzne mogły powstać na skutek upadku z wysokości. Prokurator dodał, że biegli nie wykluczyli też innej przyczyny obrażeń. Ponieważ jednak żadne inne okoliczności ustalone przez prokuraturę nie wskazywały na odmienny przebieg wypadków niż ten, o którym mówili rodzice zastępczy, śledczy dali wiarę ich wersji.

- powiedział PAP prok. Styczewski.

W środę już po ogłoszeniu decyzji sądu w sprawie aresztowania Styczewski powiedział dziennikarzom, że śledczy nie dysponują nadal drugą - końcową opinią biegłych medycyny sądowej po wykonaniu sekcji zwłok 3-latka. Prokurator zaznaczył, że biegli - ci sami, którzy badali ciało dziewczynki - dopiero ją sporządzą w oparciu o wyniki zleconych badań mikroskopowych oraz akta, jakie dostarczy im prokuratura.

Prokurator poinformował, że po śmierci chłopca przesłuchani zostali m.in. krewni małżeństwa C. oraz ich sąsiedzi, a w ich zeznaniach nie pojawiły się żadne niepokojące informacje. Styczewski powiedział, że wprawdzie małżeństwo zajmowało wolnostojący dom, ale trudno sobie wyobrazić, by sąsiedzi - gdyby działo się coś złego - nic nie zauważyli. Prokurator przyznał natomiast, że już po śmierci 5-latki pojawiły się osoby, które wskazywały, że w rodzinie mogło dochodzić do przemocy.

W środę po południu, po posiedzeniu sądu, Styczewski zdecydował się ujawnić dziennikarzom treść niektórych wyjaśnień, jakich - w czasie przesłuchania, po przyznaniu się do winy, udzielili rodzice zastępczy. - powiedział prokurator.

- powiedział prokurator. Dodał, że w czasie przesłuchań wyglądali na przybitych i załamanych .

Śledczy zaznaczył, że w wyjaśnieniach rodziców zastępczych pojawiły się też różne inne powody i przyczyny takiego a nie innego zachowania. - powiedział prokurator.

Dodał, że pieczę rodziny zastępczej formalnie sprawowała Anna C - wyjaśnił.

Prokurator poinformował też, że w ramach śledztwa zlecono biegłym zbadanie wszystkich dzieci, które pozostawały pod opieką małżeństwa C. Przyznał, że na ciałach dzieci znaleziono obrażenia, ale dopiero opinia wykaże, jak powstały. Dodał, że prokuratorzy przesłuchali także jedno z dzieci, które pozostawało pod opieką małżeństwa C. Śledczy nie wykluczają też przesłuchań innych dzieci, ale podjęcie tej czynności uzależnione jest od opinii psychologów oraz decyzji sądu.

Śledczy planują także zlecenie badań psychiatrycznych Anny C. Takie badanie ma zostać zlecone, by psychiatrzy mogli wypowiedzieć się co do poczytalności podejrzanej w momencie popełnienia zabójstwa, ale też - jak wyjaśnił Styczewski - ze względu na fakt, że w trakcie przesłuchania w prokuraturze kobieta poinformowała, że w przeszłości miała problemy natury psychicznej.

W ramach śledztwa dotyczącego śmierci dzieci badane będą także inne okoliczności tej sprawy, w tym np. nadzór i opieka nad rodziną zastępczą sprawowane przez instytucje państwowe czy samorządowe. - powiedział Styczewski. Dodał jednak, że we wspomnianych instytucjach zarządzone zostały kontrole, które mają przeprowadzić ich władze zwierzchnie, i to głównie na informacjach pozyskanych w trakcie kontroli będą bazować śledczy w swoich działaniach.

W styczniu do rodziny zastępczej państwa C. mającego dwójkę swoich dzieci w wieku 2 i 9 lat, trafiła piątka rodzeństwa w wieku od roku do 6 lat. 3 lipca powierzony C. 3-latek zmarł. Jego opiekunowie wyjaśnili, że doszło do nieszczęśliwego wypadku - dziecko miało spaść ze schodów. 12 września zmarła siostra chłopca - 5-latka; także tym razem rodzice zastępczy twierdzili, że doszło do wypadku. Podczas kąpieli w brodziku dziewczynka miała poślizgnąć się, upaść i uderzyć, a następnie zachłysnąć wodą.

W poniedziałek - po otrzymaniu wyników sekcji zwłok dziewczynki, w których jednoznacznie jako przyczynę śmierci wskazano pobicie - śledczy zdecydowali o zatrzymaniu małżeństwa C., a we wtorek przedstawili im zarzuty. Kobiecie zarzucono udział w śmiertelnym pobiciu 3-latka oraz zabójstwo "z zamiarem ewentualnym" 5-latki; grozi jej nawet kara dożywocia. Mężczyźnie przedstawiono zarzut udziału w pobiciu 3-latka ze skutkiem śmiertelnym, grozi mu do 10 lat więzienia. Małżeństwo usłyszało też zarzut znęcania się nad dziećmi.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj