Jak relacjonuje "Super Express" redemptorysta poprosił o utajnienie swoich danych osobowych. Proces dotyczył pożyczki, jakiej o. Tadeuszowi R. udzieliła Anna Sobecka. Pieniądze miały pójść na opłacenie grzywny, jaką nałożył sąd na dyrektora Radia Maryja.
Redemptorysta stwierdził, że posłanka Sobecka "nie jest mu obca". - - żartował o. Tadeusz R.
- zapytała go wtedy wprost sędzia.
(...)- odpowiedział już poważnie redemptorysta.
Jednocześnie podkreślał, że jest biednym zakonnikiem, bo w Radiu Maryja i TV Trwam pracuje za darmo. -- zeznawał.
Z czego zatem żyje o. Tadeusz R.? - mówił redemptorysta.
Przyznał, że wie, że grzywna została zapłacona i widział, jak jego współpracownik, zajmujący się we wspólnocie sprawami finansowymi, oddał pieniądze Sobeckiej, ale sam - jak zapewnił - nawet nie brał ich do ręki. Dodał też, że w sprawiedliwość nie wierzy.