Bezcenna archikatedra oliwska ma obciążoną hipotekę do wysokości 21 mln zł za długi wobec banku - informuje "Gazeta Wyborcza". Dziennikarz "GW" usiłował dowiedzieć się, jak to się stało, że hipoteka katedry oliwskiej i siedziby kurii została zajęta. - Nic nie zostało zajęte - odpowiedział arcybiskup Sławoj Leszek Głódź i zakończył rozmowę.

Hipoteka działki, w oparciu o decyzję sądu, została obciążona do kwoty 21 mln zł za niespłacone kredyty w Kredyt Banku i przeterminowane odsetki. Zabezpieczenie ustanowiono w latach 2004-05, ale do dziś dług nie został spłacony.

W ubiegłym tygodniu zapadł wyrok wydany przez Sąd Okręgowy w Gdańsku, który może oznaczać katastrofę finansową kurii. Sąd nakazał diecezji gdańskiej zwrócić skarbowi państwa 6,7 mln zł za rozliczenia wydawnictwa Stella Maris z VAT.

Stella Maris w latach 1999-2002 w zamian za prowizję wystawiało przedsiębiorcom faktury VAT za fikcyjne usługi. Gdy upadło, zostawiło po sobie ok. 70 mln zł zobowiązań. Nie wiadomo ile wynoszą stare długi. Gdy na konto diecezji wpływają pieniądze, komornik niezwłocznie je zajmuje.

Teoretycznie możliwa jest licytacja kościoła, choć nie słyszałem o takim przypadku w Polsce - mówi Robert Damski, rzecznik prasowy Izby Komorniczej w Gdańsku. - Natomiast w przypadku ruchomości możemy zajmować i licytować wszystkie z wyłączeniem tych służących kultowi religijnemu - dodaje.

Położony w Gdańsku-Oliwie kompleks od roku 1186 tworzyli Cystersi. W muzeum znajduje się stół, przy którym w 1660 r. królowie Polski i Szwecji podpisali pokój oliwski - Pax Casimiriana.

Licytacja Katedry Oliwskiej i seminarium duchownego jest niemożliwa - przekonywał w Radiu Gdańsk zastępca głównego ekonoma gdańskiej kurii ksiądz Andrzej Leszczyński. - Kościół nie jest zagrożony - dodaje. Sprawy na razie nie komentują diecezjalni prawnicy.