Dziennik Gazeta Prawana logo

Łódzkie pogotowie broni się przed oskarżeniami: Nagrania są zmanipulowane

7 maja 2014, 13:10
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Karambol na S8
Karambol na S8/PAP
Władze łódzkiego pogotowia nie mają sobie nic do zarzucenia po akcji ratunkowej na S8. Twierdzą, że nagrania przedstawiające chaos na miejscu katastrofy są zmanipulowane, a dyspozytor podejmował "trafne i racjonalne decyzje".

- mówi w tvn24.pl Bogusław Tyka, szef pogotowia w Łodzi, komentując wyciek zapisów rozmów dyspozytorów pogotowia podczas akcji ratunkowej po karambolu na S8. Z nagrań wynika, że na miejscu panował chaos, ranni czekali godzinami na pomoc, a dyspozytorzy nie umieli zapanować nad sytuacją. 

>>>Odwołane karetki. Chaos na miejscu katastrofy. WIDEO

Tyka uważa, że dyspozytor powinien dostać nagrodę, bo sprawnie zarządzał akcją. - stwierdza. - dodaje.

Szef łódzkiego pogotowia odrzuca też oskarżenie prywatnej firmy ratowniczej, że dopiero, gdy pojawiła się ich karetka, ranni zostali posegregowani. - - oburza się Tyka. Zapewnia też, ze dokładne zapisy rozmów trafią do prokuratury, która oceni sytuację. -  podsumowuje.

Sprawą zajmą się jednak nie tylko śledczy - postępowanie łódzkiego pogotowia oceni zarówno specjalna komisja resortu zdrowia, jak też urząd marszałkowski w Łodzi. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło tvn24.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj