Dziennik.pl poszedł tropem wypowiedzi prof. Marcina Króla opublikowanej w zeszłym tygodniu w "Dzienniku Gazecie Prawnej". Ten zauważył m.in., że prezydent Andrzej Duda dokonał innowacji, wręczając nominacje profesorskie pocztą. - - pisał. I oceniał: -
Profesorami zostali bez honorów
Oburzenia nie ukrywa także nowo mianowana profesor (chce pozostać anonimowa). Nie tyle brakiem szansy na spotkanie z prezydentem (nie darzy go sympatią), o ile samą formą kontaktu.- - dorzuca jeszcze w rozmowie z dziennik.pl prof. Marcin Król.
Co na to Kancelaria Prezydenta? Choć od razu przyznaje, że wręczanie nominacji profesorom odbywa się podczas uroczystości w Pałacu Prezydenckim lub Belwederze, to - jak zaznacza - stara się wychodzić naprzeciw potrzebom zgłaszanym przez profesorów. - tłumaczyła w odpowiedzi na przesłane przez nas pytania.
Problem jednak w tym, że o to wcale nie jest tak łatwo. Bo kiedy blisko 15 lat temu poprosił o to prof. Król (był w tym czasie zagranicą), to Kancelaria Prezydenta mu odmówiła. Obyczaj nakazuje, że wręcza je Prezydent, więc gdyby miał Pan zaświadczenie, że jest chory i nie rusza się łóżka, to w takiej sytuacji oczywiście tak,usłyszał. - - wspomina.
Tymczasem na początku sierpnia tego roku poprzedni szef Kancelarii Prezydenta RP Jacek Michałowski do nominowanych pisał wprost: "Ponadto uprzejmie informuję, że istnieje możliwość przesłania przez Kancelarię Prezydenta RP oryginału aktu nominacyjnego, na wskazany przez Pana Profesora adres".
Informacja Szefa Kancelarii RP przeznaczona była dla osób, które nie chcą lub nie mogą osobiście wziąć udziału w uroczystości, dopowiada dziś szef kancelarii, wskazując dodatkowo na fakt, że nominacje podpisane została pod koniec kadencji Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego.
Przy bramce wejściowej i trzech żołnierzach
Znaleźli się jednak i tacy, którzy mimo takiej możliwości, nominację zdecydowali się odebrać osobiście. Jednym z nich był Adam Wielomski, politolog i prawicowy publicysta; kieruje Zakładem Polityki i Systemów Bezpieczeństwa na Uniwersytecie Przyrodniczo-Humanistycznym w Siedlcach. -- tłumaczył swego czasu.
I jakie było jego zaskoczenie, kiedy okazało się, że musiał ją przyjąć "z rąk urzędnika przy bramce wejściowej do Kancelarii". - ironizował potem na Facebooku.
Wielomski wskazywał przy tym, że "od osoby, która wręczała mu nominację, dowiedział się, że większość z ok. 80-90 nominowanych osób zdecydowała się na pocztę".
Dalsze kontrowersje wokół uroczystości, której nie było
- grzmi Ryszard Kalisz, który przez kilka lat kierował Kancelarią Prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego.
Przekonuje, że nie ma takiej możliwości, żeby nominację dostać pocztą, bo - jak wyjaśnia - "w kategoriach funkcjonowania konstytucji jest wiele tzw. uzusów, czyli tego rodzaju zwyczajów, które stały się normą". - przytacza kolejne argumenty.
przyznaje także prof. Król. I dodaje: -
Od początku tego roku do Kancelarii Prezydenta z prośbami o przesłanie aktu nominacyjnego - bez konieczności stawienia się na uroczystym przekazania aktu - wystąpiło 32 profesorów.