Organizator marszu Filip Ilkowski z Inicjatywy "Stop Wojnie" przypominał, że 23 lata temu z Polski wyszły wojska rosyjskie, a teraz - będą na jej terenie zlokalizowane bataliony nowego "Wielkiego Brata", z Waszyngtonu.
- oświadczył Ilkowski.
Manifestacja rozpoczęła się na Skwerze Wolnego Słowa. Stamtąd jej uczestnicy przeszli przez pl. Trzech Krzyży, ulicami Mokotowską i Piękną, obok ambasad Stanów Zjednoczonych, Kanady i Francji; później ulicami Powiśla doszli nad Wisłę przed Pomnik Sapera i na Płytę Desantu.
Obok ambasady USA zatrzymali się na chwilę i skandowali: , , i . Do uczestników marszu mówiła była dyplomatka i była pułkownik amerykańskiej armii Ann Wright, która wystąpiła ze służby w proteście przeciwko wojnie w Iraku. Jak mówiła, wojny służą tylko temu, by wielkie korporacje zarabiały na nich miliardy.
- podkreśliła.
Następnie zabrzmiała odtworzona z nagrania piosenka zespołu Status Quo „In the Army Now”. Podczas całego przemarszu manifestującym towarzyszyły puszczane z głośnika piosenki o wydźwięku antywojennym oraz opowiadające o wolności jednostki, przerywane skandowaniem haseł.
Według służb porządkowych w manifestacji wzięło udział około 150 osób, wśród nich byli m.in. uczestnicy trzydniowego alterszczytu, zorganizowanego w proteście przeciwko spotkaniu NATO w Warszawie - aktywiści ruchów pokojowych i antywojennych m.in. z Niemiec, Francji, Belgii, Hiszpanii, Czech, Rosji oraz tureckiego Kurdystanu, a także członkowie warszawskiego Kolektywu Syrena, którzy przyszli na marsz z bagietkami.
Na pl. Konstytucji po południu odbyła się manifestacja pod hasłem "Food not bombs" organizowana przez Warszawską Federację Anarchistyczną oraz Poznańską Koalicję Antywojenną. Jej uczestnicy protestowali , skrytykowali szczyt NATO w Warszawie oraz w ogóle działalność Sojuszu. Skandowali m.in. , oraz rozdawali jedzenie przechodniom.