Dziennik Gazeta Prawana logo

Drzewa nie dają z liścia... W naturze agresja czemuś służy

25 grudnia 2016, 16:27
Ten tekst przeczytasz w 6 minut
Las
Las/Shutterstock
O tym, że w naturze agresja zazwyczaj czemuś służy, ale i tak zawsze jest strategią ryzykowną.

Lemingi to przemiłe zwierzątka. Małe, futerkowe, sympatycznie im z oczu patrzy. Aż chce się wziąć na ręce i przytulić. I to mimo fałszywych opowieści dotyczących tego, że lubią zbiorowo, niczym jakaś ludzka sekta, popełniać samobójstwo. Jednak gdy powodzi im się za dobrze i mogą się bez problemu mnożyć, wtedy te gryzonie pokazują mniej przyjemną stronę swojej natury. Tę agresywną. Pomijając, że dochodzi do przemocy pomiędzy samymi lemingami, to mierzące kilkadziesiąt centymetrów zwierzę potrafi ofukać... przejeżdżający traktor, którego koła są setki razy większe od szczerzącego zęby agresora. Zazwyczaj łagodne i do rany przyłóż zwierzątka zamieniają się w bestie. W tym przypadku, podobnie jak to u ludzi bywa, skoro nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Albo szerzej – zasoby. – – tłumaczy doktor Andrzej Kruszewicz, dyrektor warszawskiego zoo.

Korzyść jest więc jasna – większy zasięg geograficzny, a więc większe szanse przetrwania gatunku. Ale agresja to poważne koszty: w wyniku walki można stracić życie albo odnieść tak poważne rany, że straci się je w bliższej bądź dalszej przyszłości. Element niepewności jest zawsze. – – wyjaśnia doktor Monika Mętrak z Wydziału Biologii Uniwersytetu Warszawskiego. W sytuacjach ekstremalnych, tj. walcząc o życie, nawet spokojne raczej czworonogi potrafią dokonywać działań iście heroicznych. W sieci bez problemu można znaleźć filmy, gdy jeden poirytowany leming odstrasza psa lub kota, które są przecież wielokrotnie większe.

O tym, że używanie przemocy może być niebezpieczne także dla agresora, wiedzą same zwierzęta, które stosując agresję, starają się zminimalizować ryzyko. I tak drapieżniki polujące w stadach, np. lwy, wybierają zazwyczaj jako ofiary osobniki młode bądź chore. One stawiają najmniejszy opór. Ataki na zwierzęta większe, a przez to zdolne do obrony (np. lwów na słonia czy wilków na żubra) zdarzają się w sytuacjach wyjątkowych, gdy głód jest tak istotny, że nie ma czasu na szukanie innego „sklepu mięsnego”. Za to zupełnie inne podłoże ma wykorzystywanie agresji wtedy, gdy np. zmienia się samiec alfa w grupie lwów i zabija wszystkie młode. Ale to ma racjonalne wytłumaczenie. Celem lwa nie jest wychowanie obcych dzieci, tylko swoich. W tym wypadku podczas kolejnej rui to on zapłodni samice i zostawi potomstwo.

Choć agresja zwierząt jest zazwyczaj tylko narzędziem, dzięki któremu zdobywają pożywienie czy terytorium, to jednak sporadycznie zdarzają się przypadki, gdy zwierzęta używają jej tak jak znaczna część ludzkości – po prostu sprawia im ona przyjemność. Do tej kategorii można zaliczyć historię dwóch młodych słoni, które przez dłuższy czas zabawiały się mordowaniem młodych nosorożców, co lokalnie skończyło się zmniejszeniem populacji tych drugich. Innym przykładem jest diabeł tasmański, o którego agresywności krążą legendy. Żyjące na wyspie, niemające naturalnych wrogów zwierzęta po prostu cały czas biją się między sobą. Są posiniaczone, obolałe, a na dodatek przez ślinę rozsyłają sobie wirusa, który powoduje nowotwory. – – śmieje się dr Kruszewicz.


* O rodzinie polityką podzielonej oraz o zawodach, w których egocentryzm jest niezbędny pisze Mira Suchodolska
* Magdalena Rigamonti pyta Abdo Haddada o chrześcijan w Syrii i konflikt bliskowschodni
* Karolina Lewestam zastanawia się czy współczesny świat da się opisać Marksem
* Marcin Zaborski rozmawia z prof. Henrykiem Szlajferem o udawanej kontrrewolucji
* O najbardziej dyskryminowanej grupie społecznej w Polsce, czyli dresiarzach pisze Sylwia Czubkowska
* Łukasz Guza zastanawia się, ile w nas, Polakach, wsi i dlaczego wstydzimy się pochodzenia
* Piotr Szymaniak pyta prof. Henryka Domańskiego, czy radykalizm to postawa mniejszości
* Patryk Słowik dowodzi, że w prawie rewolucje są niemożliwe i jesteśmy skazani na ewolucję
* Andrzej Krajewski przypomina, jak dzięki zakulisowej dyplomacji uniknęliśmy konfliktów
* Anna Wittenberg przedstawia Misiewiczów w samorządach
* Zbigniew Parafianowicz ogląda TVN i TVP i naocznie przekonuje się, że dwóch Polsk nie da się poskładać
* Joanna Pasztelańska pisze o hipsterkatolikach i dowodzi, że wiara to nie tylko moher
* Grzegorz Osiecki pokazuje, że mamy ustrój niedopasowany do rzeczywistości
* Sebastian Stodolak pyta o stosunek kościoła do pieniędzy i liberalizmu
* Dariusz Koźlenko o pyta, dlaczego nie cenimy tych, którzy wystają ponad
* Dorota Kalinowska zdradza, jak negocjować, by się nie pozabijać
* Łukasz Bąk obnaża swoje tegoroczne motoryzacyjne obsesje


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj