NCBJ odniosło się w ten sposób do informacji francuskiego instytutu bezpieczeństwa jądrowego (IRSN). W komunikacie przekazał on, że w drugim tygodniu stycznia 2017 r. w atmosferze nad Europą wykryto śladowe ilości radioaktywnego jodu. Na stronie IRSN podano, że źródło jodu jest nieznane.
Ze wstępnych doniesień wynika, że po raz pierwszy wzrost stężenia wykryto w drugim tygodniu stycznia nad północną częścią Norwegii - informował IRSN.
W styczniu jod-131 wykryto również nad Finlandią, Polską, Czechami, Niemcami, Francją i Hiszpanią. Nad naszym krajem zmierzono aktywność jodu wynoszącą 5 mikro bekereli na metr sześcienny.
poinformowała w środę w komunikacie Państwowa Agencja Atomistyki.
Informacje o wzroście stężeniu jodu podchwyciły m.in. media społecznościowe. Odnosząc się do zapytań o zagrożenie - dr Andrzej Strupczewski z NCBJ zaznacza, że ilość radioaktywnego jodu była na granicy wykrywalności i zagrożenia nie stanowiła. podkreśla.
Jak tłumaczy, sieć monitoringu działająca w krajach Unii Europejskiej pozwala gromadzić próbki aerozoli (z wydajnością 700-900 m sześciennych na godzinę). Posiada też przyrządy pomiarowe pozwalające wykrywać śladowe ilości radionuklidów. Stężenie jodu w postaci cząsteczkowej nad Francją oceniono na 0,3 mikro bekerela na metr sześcienny, a łączne aktywności jodu cząsteczkowego i gazowego oceniono na 1,5 mikro-Bq/m3.
- napisał w komentarzu eksperckim dr Strupczewski.
Jak przypomina, obecny przypadek wykrycia śladowych stężeń jodu w atmosferze nie jest jedynym. - podkreślił.
Np. 30 listopada 2011 roku IRSN poinformował o wykryciu jodu nad Francją - o stężeniach dochodzących do 20 mikro bekereli na metr sześcienny, a jeszcze większych w atmosferze nad Austrią i Węgrami. Jak podkreślał w swym komunikacie IRSN, chociaż te koncentracje udało się pomierzyć, były one zbyt małe, by mogły wpływać na zdrowie.