Dziennik Gazeta Prawana logo

Poszkodowana w aferze Amber Gold nie otrzyma odszkodowania. Domagała się 105 tys. zł

31 maja 2017, 11:59
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
sąd okręgowy
sąd okręgowy/PAP
Mieszkanka Starogardu Gdańskiego poszkodowana w aferze Amber Gold nie otrzyma odszkodowania z powodu poniesionych strat. Powódka domagała się od Skarbu Państwa 105 tys. zł odszkodowania. Sąd oddalił powództwo.

W środę Sąd Okręgowy w Gdańsku ogłosił postanowienie w tej sprawie.

W procesie, który toczył się od grudnia zeszłego roku, Angelika M. domagała się 105 tys. zł odszkodowania od Skarbu Państwa. Pozwane w tej sprawie zostały Prokuratura Rejonowa Gdańsk-Wrzeszcz i Prokuratura Okręgowa w Gdańsku. Powódka zarzuciła tym dwóm organom śledczym opieszałość i nieprawidłowe działania podczas śledztw ws. tego parabanku. Prokuratoria Generalna, reprezentująca w procesie Skarb Państwa, chciała oddalenia pozwu Angeliki M.

Sędzia Michał Jank uzasadniając postanowienie powiedział, że w ocenie sądu "brak adekwatnego związku przyczynowego między działaniem prokuratury a szkodą powódki". - - podkreślił.

- podkreślił. - - argumentował sędzia Jank.

W ocenie sądu, "nawet jeśli uznać, że istnieje jakieś powiązanie faktyczne między szkodą a ewentualnymi zaniechaniami ze strony prokuratury, nie może to być uznane jako normalny adekwatny związek przyczynowy".

Sąd ocenił, że roszczenie nie zostało wykazane także co do wysokości. - . Przyznał, że "z dużą dozą prawdopodobieństwa graniczącą wręcz z pewnością można uznać, że powódka nie odzyska całej zainwestowanej kwoty". - - dodał.

Pełnomocnik powódki Szymon Szytniewski powiedział dziennikarzom, że powódka nie podjęła jeszcze decyzji co dalszych czynności w tej sprawie. Przyznał, że po zapoznaniu się z pisemnym uzasadnieniem rozstrzygnięcia "będziemy się zastanawiać z powódką". - - dodał. Powiedział, że Kancelaria prowadzi tę sprawę pro publico bono.

dodał. Powiedział, że miał świadomość tego, że "najtrudniejszym do udowodnienia będzie wykazanie tego związku przyczynowego". Podkreślił, że w jego ocenie "ten związek jednak zachodzi".

Amber Gold to firma, która miała inwestować w złoto i inne kruszce. Działała od 2009 r., a klientów kusiła wysokim oprocentowaniem inwestycji - od 6 do nawet 16,5 proc. w skali roku - które znacznie przewyższało oprocentowanie lokat bankowych. 13 sierpnia 2012 r. firma ogłosiła likwidację, tysiącom swoich klientów nie wypłaciła powierzonych jej pieniędzy i odsetek od nich.

Proces Marcina P. i Katarzyny P., właścicieli Amber Gold, trwa od marca 2016 r. przed Sądem Okręgowym w Gdańsku. Według śledczych, Marcin P. i jego żona oszukali w latach 2009-12 w ramach tzw. piramidy finansowej w sumie niemal 19 tys. klientów spółki, doprowadzając do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w wysokości prawie 851 mln zł. Prokuratura ustaliła, że spółka Amber Gold była tzw. piramidą finansową, a oskarżeni bez zezwolenia prowadzili działalność polegającą na gromadzeniu pieniędzy klientów parabanku.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj